Tuesday, November 11, 2008

Naiwniak

Bo jakoś tak cały czas chyba jestem troche naiwny w moim postrzeganiu świata. Cały czas wierzę, że ludzie jednak są dobrzy i że dobro zatriumfuje nad Ciemną Stroną Mocy. Wiem, wiem - obejrzałem Gwiezdne Wojny jak miałem 7 lat i jakoś mi tak zapadło głęboko... Mimo to wciąż czasem sie dziwie sobie i swojej naiwności.
Moja była firma (nie bez kozery zwana przeze mnie czasem przedszkolem) czasem musi wykonać małą robótkę dla klienta. Najcześciej jest to jakiś skrypt w shellu czy w Oracle'u. I za takie małe partyzanckie conieco NSN chce powiedzmy 50k Euro. Coś co ja bym napisał i przetestował w 5-6 godzin. Normalnie ręce mi opadają i wstydzę się za NSN, bo jednak pracowałem tam prawie 5 lat i jakoś dalej wierzę, że nasz produkt jest lepszejszy nisz podobne rozwiązania konkurencji. Ale jak taki dupek z działu sprzedaży (żeby nie powiedzieć pleno titulo sales) mówi że chce tyle szmalu za kilka godzin pracy to normalnie brak mi słów...
I tu trafiamy do sedna. Kiedyś mój tato sie mnie zapytał w filozoficznym tonie - ile coś jest warte? Po dłuższej dyskusji okazało się, że właściwa odpowiedź brzmi - tyle, ile ktoś jest skłonny za to zapłacić. I to do mnie nie do końca dociera. Ja znam faktyczną wartość ile czasu/pracy wymaga zrobienie czegoś i jak ktoś przychodzi do mnie i mi mówi że chce 150 razy więcej to czuję się trochę zagubiony...
Z drugiej strony... Była kiedyś taka firma Yahoo, którą to zrobiło sobie dwóch studentów, firma to duże słowo - było to oprogramowanie na dwóch kompach klasy PC (czyli na pentiawkach). I przyszedł raz pan w ciemnym gajerze i kupił toto za kilka milionów dorarów. To nie było wtedy tyle warte. Ale ten ktoś był w stanie tyle zapłacić. To zastanawia. Niby tu siedze za afrykańskim zadupiu ale cały czas sie uczę. Staram się, przynajmniej, zmienić swoje postrzeganie...

2 comments:

yacoob said...

No ale co zrobisz? Przecież jak nie ma podkładki (którą kupujesz za 49,900€) to rozwiązanie jest niebiznesowe i niczego nie warte. CYA przede wszystkim chyba.

November said...

wiem, wiem...