Thursday, May 29, 2008

Globus

No nie do końca globus ani nie glątwa ani nawet nie migrena, tylko po prostu zaczyna mi się sraka przedwyjazdowa. Właśnie koledzy kolektywnie spuścili mi mały wpier*** na treningu i zaczynam sobie uzmysławiać, że faktycznie coś się kończy, coś się zaczyna. Najgorsze, że zmiany nie zawsze są na lepsze. Po prostu nie wiem, jak będzie. I stąd sraka. Ale to dobrze. Wiem, że mam tendencję do unikania zmian i utrzymywania za wszelką cenę oecnego status quo... Wysoce niebuddyjskie. Dlatego probuję czasem trochę na siłę coś zmieniać, żeby tylko nie trwać w tym co mam, żeby prowokować zmiany.

heh, chyba potreningowe piwo mocno zadziałało, bo jakieś głupoty zaczynam pisać... Ide spać, jutro ciężki dzień, pojutrze samolot do Nairobi.

No comments: