Tuesday, September 11, 2007

African dreams...

Siedzimy sobie z Adamem w saunie w Holiday Inn w Nairobi a tu przysiadł się do nas ogromny murzyn i zagaduje nas o geopolityce. No OK, możemy pogadać o uzbrojeniu Związku Radzieckiego w późnych latach siedemdziesiątych. I tak od słowa do słowa... Okazuje się, że Patryk (tak ma na imię) jest wojskowym, oficerem łączności.

Oficerem łączności my ass - szpieg jak się patrzy. Miło się rozmawiało, nie zwerbował nas, my jego też nie...

Ale ja nie o tym. Pożegnaliśmy się z czarnym oficerem czarnego wywiadu i poszliśmy na drinka, kontynuując dyskusje polityczno-militarne. I tak mnie wzięło na wspomnienia... Rozmarzyłem się trochę i chciałbym opowiedzieć o moich ulubionych bombowcach hamerykańskich.

Na początku byli bracia Horten (nie amerykanie, o nich za chwilę), ze swoim Ho229

A największy czad, że oni naprawde coś takiego zrobili, i to latało! Więcej tutaj i tutaj.

A potem już wkracza na scenę pan Northrop ze swoimi skrzydłami. W 1946 zrobił coś takiego

XB35. Co ciekawe, doszło już do seryjnej produkcji tego samolotu, już nie XB (X=experymentalny) ale YB-35 (Y-przedprodukcyjny). Niestety pan Northrop nie dostał kontraktu z Pentagonu, mimo to parę lat później popełnił coś takiego:

Fajne, nie? To już XB49, odrzutowy. Więcej tu albo tu.

Potem było długo, długo nic aż w końcu USAF przyznało się, że ma B2. w W sieci jest dużo na temat B2, wystarczy zaguglać i pojawią się miriardy stron.

Ale teraz dochodzimy do sedna - czy w ręce pana Northropa wpadły papiery braci Horten i po prosty pociągnął on dalej ich wizję, czy też niezależnie od nikogo sam stworzył te konstrukcje? Wiadomo, że pod koniec wojny OSS złupiło całe poniemieckie know-how, włącznie z dr. Braunem i jego V1 i V2. Więc pytanie (mimo, że retoryczne) nie jest pozbawione sensu...

2 comments:

wujek said...

Byłem, widziałem, podobało się :)

November said...

Wujek Wujek?